|
SPECJALIŚCI OD
„ROGACZY”
„Express Ilustrowany” 19 października 2007
W
Łodzi i województwie działa 22 prywatnych detektywów. W ich szeregach najwięcej
jest byłych policjantów. Ale nie tylko. Pod domami -podejrzanych czają się też
emerytowani wojskowi (oficerowie i podoficer Wojskowej Służby Wewnętrznej),
adwokat, były funkcjonariusz Urzędu Ochrony Państwa, a nawet technik chemik i
piekarz.

PRZEZ GĘSTE SITO
- W większości są to mężczyźni po pięćdziesiątce. Najstarszy z nich,
byty oficer policji z Sieradza, skończył już 64 lata. Młodzi nie garną się do
tego zawodu - mówi nadkom. Katarzyna Kusewicz z wydziału postępowań
administracyjnych Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, który przeprowadza
egzaminy na licencję prywatnego detektywa.
W komendzie wojewódzkiej ostatni sprawdzian odbył się dwa lata temu.
Przystąpiło do niego... dwóch, kandydatów. Zdał jeden.
- W listopadzie ubiegłego roku miał się odbyć kolejny test. O licencję
detektywa starał się były podoficer policji, Tak się jednak przestraszył
egzaminu, że z niego zrezygnował - kontynuuje nadkom. Katarzyna Kusewicz.
Kandydaci na detektywów zanim przystąpią do sprawdzianu wiedzy, muszą
obecnie wpłacić około 1400 zł (drugie tyle przed odebraniem licencji), wykazać
się m.in. nienaganną opinią oraz dobrym zdrowiem (badania lekarskie i
psychologiczne kosztują 400 – 500 zł). Najtrudniejszą dla nich próbą jest
jednak test składający się z 80 pytań z prawa karnego, cywilnego,
konstytucyjnego, ustroju sądów powszechnych, kryminologu, kryminalistyki,
wiktymologii, ustaw o ochronie danych osobowych, informacji niejawnych,
policji, ABW, Straży Granicznej i innych.

ANONIMY l
ROGACIZNA
W województwie łódzkim własną działalność gospodarczą prowadzi 17
detektywów. Inni, którzy posiadają licencję, pracują w ich firmach.
- Korzystanie z usług detektywistycznych jest teraz na czasie. Ludzie
chcą wiedzieć, czy wspólnicy ich nie oszukują, czy nie zdradzają ich
małżonkowie, jaką przeszłość ma kandydat na zięcia lub przyszła synowa -
opowiada Zenon Zalewski, detektyw, jedyny w Łodzi członek Światowego
Stowarzyszenia Detektywów W. A. D. - Ostatnio na zlecenie 55-letniej zamożnej
kobiety sprawdzałem narzeczonego jej 30-letniej córki. Okazało się, że
mężczyzna za włamania i kradzieże spędził w więzieniu kilka lat.
- W pracy detektywa liczy się wiedza, doświadczenie, umiejętność
zdobywania informacji, nawiązywania kontaktów oraz kojarzenia faktów i
wyciągania z nich wniosków. Detektyw musi też mieć dużo szczęścia - zaznacza
Konrad Czerwinski, właściciel firmy detektywistycznej, syn zmarłego w ubiegłym
tygodniu detektywa Waldemara Czerwińskiego. - Ostatnio prowadziliśmy śledztwo
w sprawie śmierci 23-letniej studentki. Policja przyjęła, że popełniła
samobójstwo. Udowodniliśmy, m.in. na podstawie śladów na odzieży, że dziewczyna
została zgwałcona i zamordowana. Zabójcą okazał się sąsiad ofiary.
Do detektywów ludzie zgłaszają się z różnymi sprawami, np. ustalenia
ojcostwa lub kto pisze na nich anonimy do urzędów skarbowych. Najwięcej jednak
zleceń dotyczy tzw. rogacizny, czyli zdrad małżeńskich. Niedawno właściciel
jednego z pubów zlecił detektywowi śledzenie swojej atrakcyjnej,
trzydziestokilkuletniej żony. Wyniki śledztwa potwierdziły jego podejrzenia.
Okazało się bowiem, że kobieta ma czterech' kochanków, z którymi systematycznie
uprawia seks. Były dni, że z dwoma się do południa, a z pozostałymi tego samego
dnia wieczorem.
SZPIEGOWSKIE
ARSENAŁY
Tam, gdzie są duże pieniądze, ważne sprawy polityczne,
zakładanie podsłuchów czy minikamer jest prawie regułą.
- Urządzenia podsłuchowe można zakładać wyłącznie za zgodą sądu.
Uprawnienia do tego mają: policja, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego,
Centralne Biuro Anty-korupcyjne, Wywiad Skarbowy, Służba Kontrwywiadu
Wojskowego i Służba Wywiadu Wojskowego. My, jeżeli klient chce u siebie w domu
założyć podsłuch, możemy tylko doradzić, jak ma to zrobić - wyjaśnia łódzki
detektyw.
Żeby sprostać oczekiwaniom Klientów, wielu śledczych dysponuje
bogatym, profesjonalnym arsenałem szpiegowskim. Minikamery wielkości łebka od
szpilki, superczułe mikrofony, urządzenia podsłuchowe wyglądające jak zwykłe
komórki, lornetki z zamontowanym w nich aparatem fotograficznym lub urządzenia
do wykrywania podsłuchów - to tylko niektóre z nich.
Ustawa o usługach detektywistycznych zabrania detektywom zbierania
danych tzw. wrażliwych, dotyczących nałogów, życia seksualnego i przekonań
religijnych osób śledzonych.
Ogranicza też możliwości korzystania przez detektywów z policyjnych
baz danych, np. rejestru rzeczy skradzionych. Nawet wtedy, gdy poszukują
zaginionego auta.
Detektywi, choć żaden oficjalnie tego nie potwierdzi, płacą
policjantom za informacje. Opłacają też osoby z półświatka oraz znajomych i
krewnych kobiet i mężczyzn, którymi się interesują. Cena informacji wynosi od
kilkudziesięciu do nawet kilkunastu tysięcy złotych.
STAWKI ZA USŁUGI
DETEKTYWISTYCZNE:
• śledzenie niewiernej żony lub męża - około 5 tys. zł
• poszukiwanie osoby zaginionej lub ukrywającej się - 5-10 tys. zł (za
granicą drugie tyle)
• wyjaśnienie zabójstwa -co najmniej 10 tys. zł
• sprawdzenie przeszłości | przyszłego zięcia lub synowej - 2 - 5 tys.
zł;
• ustalenie majątku dłużnika 3-5 tys. zł.
EDWARD MAZURKOW
FOT. AUTOR, ŁUKASZ KASPRZAK, PIOTR KOSTRZEWSKI
|